Blog > Komentarze do wpisu
Madziarze, wróć!

Magyar Posse - Random Avenger

Miałem napisać to już dawno: tęsknię za Magyar Posse. Tęsknię za nową płytą, która, jak wróble ćwierkają, jest w trakcie nagrywania; tęsknię za mechanicznie powtarzanymi rytmami na osnowie których budowane są iście orkiestrowe klimaty; zabrzmi to strasznie, ale tęsknię nawet za tym, że każdy kolejny utwór polega na odtwarzaniu tych samych emocji, na nagrywaniu tej samej, stylowej płyty na nowo. Właściwie moja tęsknota nie obejmuje jedynie koncertów; wiadomo bowiem, że anonimowy, post-rockowy zespół z Finlandii do Polski przyjechać nie może (choć bywał już we Francji i Szwecji). Dwie płyty (pomijając średnio udany debiut) wywołały we mnie ten głód nowości, który pozostaje niezaspokojony od pięciu lat.

A mogło być zupełnie inaczej. O 'Random Avenger' nie dowiedziałbym się pewnie, gdyby nie fantastyczny teledysk, jaki uzyskałem na czele rezultatów po wpisaniu nazwy grupy w youtubową wyszukiwarkę; poza tym płyta zgarnęła zaszczytne pierwsze miejsce w rocznym podsumowaniu The Silent Ballet. Ot i dwie rekomendacje, po których już nie potrzebowałem kolejnych. Wszystko dzięki potężnej dawce oryginalności brzmienia, które, jako post-rockowe, powinno być wyświechtane. I, z drugiej strony, dzięki chwytom para-hookowym, stosowanym przez grupę, które byłyby klasyfikowane jako tanie, gdyby nie fakt, że w tym samym czasie współegzystują z instrumentalną maesterią. Dlatego można się pogubić; epickie wrażenia na podbudowie nieco infantylnych motywów przewodnich to wszak nieczęsto spotykana mieszanka.

Nie tylko to jednak decyduje o znakomitości albumu; są tu też momenty zwiewne, powabne, zupełnie w duchu gatunku; momenty oddechu dla umysłu, w który wwiercano wysokie tony przewodnie. Wtedy ekipie z Pori najbliżej do A Silver Mt Zion, co w sumie też nie jest specjalnie wyesploatowanym kierunkiem rozwoju. Ale gdy oceniać rozwój Finów to - biorąc pod uwagę poprzednie wydawnictwa - postęp wyrażony został w bardziej prymitywnych, nieoszlifowanych utworach, które tylko wzmacniają wrażenie że udało się uzyskać zupełnie nową jakość dźwięku, wreszcie odciętą od GY!BE, Sigur Rós i Et Caetera. To cieszy, bowiem nie słyszałem dotąd o zbyt wielu próbach urwania się tym inspiracjom. A już całkiem wyjątkowe jest próbowanie dokonania tego przy użyciu metod a la industrial; a to właśnie się tu odbywa.

Dlatego uwielbiam 'Whirlpool of Terror and Tension' - bo to rzeczywiście soundtrack dla umysłu poborowego idącego na pierwszą linię frontu jako mający najczęściej nadstawiać karku żołnierz piechoty szturmowej; uwielbiam też 'Intercontinental Hustle' za dynamikę i schizofreniczny finał. A pozostałym piosenkom też nic specjalnie nie brakuje; nie zachwycam się nimi tylko dlatego, że gdy człowiek raz zrozumie o co tu chodzi, łyka kolejne porcje z przyjemnością, ale bez wszechogarniającego entuzjazmu. I co z tego? Przecież ostatnią dostrzegalnie mocniej działającą płytą niż ta była 'Lift Yr Skinny Fists Like Antennas to Heaven'. A było to dawno...

Wiadomo, że przy próbie podsumowania 'Random Avenger' wkrada się dylemat; czy nie przekroczono tu aby granic ziarnistości i inwazyjności dźwięku? Czy nie jest to jedynie wydmuszka na bazie prostych - zbyt prostych - powtarzalnych przyjemności sonicznych? Bo na granicy tego właśnie Magyar Posse nieustannie balansuje. Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi; po pierwsze dlatego, do końca nie rozgryzłem przyczyn usatysfakcjonowania tą płytą. A po drugie? Cóż, trzeba pozostawić jakąś motywację do jej poznania dla Ciebie, któryś czytał te słowa.

Ocena: 82%

Strona domowaLast.fmYouTubeRate Your Music

poniedziałek, 03 października 2011, popzags

Polecane wpisy

  • Wyciskacz potu

    Ostatnie dni spędzam w krainie ambientu, zapoznając się z twórczością wspaniałych artystów, którzy zapewne nigdy nie dostąpią nawet średnich rozmiarów rozgłosu

  • Z Latarnią w biały dzień

    Wśród wykonawców tworzących wyciszoną, ni to folkową ni post-rockową muzykę można przebierać jak w ulęgałkach. Ja sam w ciągu kilku ostatnich lat nadziałem się

  • Triosk i pozamiatane

    To właśnie lubię najbardziej: kiedy zespół wzięty znikąd nagrywa płytę nie tylko brzmiącą wspaniale, ale także potrafiącą ująć w swej treści coś, co umknęło pop

  • My, topielcy - Carsten Jensen

    W marcu 2006, po opublikowaniu karykatur Mahometa w duńskiej „ Jyllands-Posten ” i protestach muzułmanów, Carsten Jensen napisał: „Cały świat

  • Finlandia wita!

    Od wczoraj Przemek jest już w Finlandii. :) Super Przemek był bardzo dzielny w czasie lotu  A na lotnisku w Finlandii czekało na niego czterech panów do po




Everything Is Fire by Ulcerate on Grooveshark Caecus by Ulcerate on Grooveshark Tensor by Carbon Based Lifeforms on Grooveshark MOS 6581 (Album Version) by Carbon Based Lifeforms on Grooveshark Shutûn by Troum & All Sides on Grooveshark Steve McQueen by M83 on Grooveshark Midnight City by M83 on Grooveshark if you treat us all like terrorists we will become terrorists by the third eye foundation on Grooveshark anhedonia by the third eye foundation on Grooveshark