RSS
środa, 11 stycznia 2012
Noc w laboratorium

Carbon Based Lifeforms - Hydroponic Garden

Sobotni wieczór. W laboratorium badawczym Instytutu Makrobiologii Uniwersytetu w Oslo właśnie rozbłyskuje sztuczne światło. Pod imitującymi naturalne oświetlenie lampami przechadzają się zabiegani doktoranci, prowadzący hodowlę nowego gatunku jadalnych alg. Zespół badający perspektywy rozwoju grzybów w warunkach nieważkości krzywym okiem patrzy na efekty pracy swoich konkurentów od podwodnego zielska. Poprzedniego dnia do zbiornika z eksperymentalnymi przedstawicielami glonowatych wrzucili stosownie zakamuflowaną brudną skarpetkę. Teraz dopiero się okaże kto wygra wyścig po milionowy grant, a w przyszłości, szansę wysłania na Marsa swoich pupili.


- A ty tu czego?
- Nie waż się dotykać okazów!
- Kim jest ten facet?


Pytanie było zasadne; nikt z pracowników laboratorium nie znał lekko otyłego faceta o ciężko zagubionym spojrzeniu. Gość nawyraźniej znajdował się tu po raz pierwszy - jego wzrok przenosił się chaotycznie z olbrzymiego basenu, wypełnionego agresywnymi meduzami na niewielki kawałek ziemi, gdzie postanowiono przezimować młode drzewko kauczukowe. Nieznajomy w dłoni ściskał tajemniczą walizkę, jak gdyby bał się ją upuścić na podłogę, nie wiedząc, że ona akurat była w tym laboratorium bodaj jedynym elementem z którego mógł korzystać swobodnie, z upuszczaniem nań przedmiotów włącznie...


- Witam, nazywam się Arason, jestem szefem tej jednostki.


Widok bossa pryjaznie traktującego tego obcego kolesia podziałał uspokajająco na załogę. Jakby nie patrzeć, przybysz nie miał przepustki ani przepisowego stroju, zaś jego masywne buty, choć lśniąco czyste, były obrazą dla wbitych w przepisowe trampki jajogłowych. Typ może nie znał się na biologii, ale znał Arasona, a to znaczyło wiele. Ba, wyglądało na to, że obaj mają dla siebie sporo respektu, co znaczyło jeszcze więcej. Poprzedniego roku przeżyli inwazję speców od chemii organicznej, którzy zamęczali ich pytaniami. Ale tym razem był to tylko jeden facet. A niech tam, byleby nie przeszkadzał.


- Kiedy?
- Kończymy za godzinę, zapraszam.


Tylko tyle dotarło do ich uszu, zanim szef i intruz zamknęli za sobą drzwi z niesłychanie realistycznym, wymalowanym czerwoną farbą znakiem ostrzegawczym 'Biohazard'. Dwa lata temu jakiś dowcipniś umieścił tam ów napis, którego dyrektor o dziwo postanowił nie usuwać. Wyznawcy spiskowej teorii dziejów, pospołu ze znawcami psychiki profesora Arasona zgadzali się co do jednego: jeśli napis wciąż tkwił na swoim miejscu, to tylko dlatego, że w gabinecie szefa istotnie znajdowały się śmiercionośne organizmy. Większość też aprobowała tezę, że jednym z nich jest sam Arason.


O szóstej laboratorium błyskawicznie się opróżniło. Jego pracownicy lubili faunę i florę, ale nie byli psycholami ani turystami; nie mieli najmniejszej ochoty gapić się w żyjątka, z którymi i tak na co dzień spędzali mnóstwo czasu. Tylko szef wychodził ostatni pół godziny po swych podopiecznych, i, o dziwo, zupełnie sam. Pod przeszklonym sufitem budynku nagle zabrzmiały ostatnie tego dnia słowa:


- Tak właściwie... Jak pan to robi? Ja spędzam tu mnóstwo czasu i naprawdę nic nie słyszę.
- Mam tu superczułe mikrofony i konwerter niesłyszalnych częstotliwości. To wystarczy.
- Więc... One naprawdę... Mówią?
- Tak, można tak powiedzieć.
- Cóż, zatem dobranoc. Wpadnę tu po pana jutro o siódmej rano.
- Dobranoc.

Ocena: 72%

Strona DomowaLast.fmYouTubeMySpaceRate Your Music




Everything Is Fire by Ulcerate on Grooveshark Caecus by Ulcerate on Grooveshark Tensor by Carbon Based Lifeforms on Grooveshark MOS 6581 (Album Version) by Carbon Based Lifeforms on Grooveshark Shutûn by Troum & All Sides on Grooveshark Steve McQueen by M83 on Grooveshark Midnight City by M83 on Grooveshark if you treat us all like terrorists we will become terrorists by the third eye foundation on Grooveshark anhedonia by the third eye foundation on Grooveshark